Tarot to nie jedyne karty, które służą do prognozowania przyszłości a w obecnych czasach mamy do czynienia z coraz to nowymi, i niejednokrotnie łatwiejszymi w użyciu narzędziami dywinacyjnymi.

Karty, które osobiście posiadam i testuje (oczywiście oprócz kart tarota :)):

1 Mistyczny Kipper

Fajne karciochy w ilości 36 sztuk stworzone około 1900 roku wykorzystywane zarówno do odczytów z tzw. „wielkiej tabilcy” jak i również mniejszych rozkładów. Mnogość osób w talii daje fajne możliwości zorientowania się o kogo chodzi we wróżbie. Wielka tablica daje możliwość prognozowania do kilku tygodni, pięknie pokazuje również przeszłość pytającego i obecnej problemy z którymi się boryka.

Generalnie korzystam z nich dla siebie, szczególnie z Wielkiej Tablicy, która pokazała mi już takie rzeczy (złamanie mojej nogi), że aż poczułam ciarki 🙂

2 Karty podróżnicze czyli losu – czasu – przestrzeni

To mój nowy nabytek i testuje je na razie tylko i wyłącznie na sobie. Te karty są złożone, bo prognozują zarówno czas jak i odległoścy czyli tytułową przestrzeń, dodatkowo oczywiście dostajemy informacje na nurtujące nas problemy. Do talii niezbędna jest książka, w której to każda karta jest dokładnie i wyczerpująco opisana. Liczą się kolor, kształty, niejendokrotnie położenie głównego tematu na karcie. Ogólnie karty są bardzo ciekawe, w miarę jak będe je poznawać wrzucę na blog kilka rozkładów z ich wyjaśnieniem. Jest to na pewno coś innego, i równocześnie fajnie, że stworzonego przez polską augorkę, Panią Helene Żuk.

3 Karty wyroczni

Np. Sacred Rebels Oracle, które już opisywałam tutaj

Karty, które mam a jednak nie używam:

1 Lenormand 

No niestety, trudno mi się przełamać i na razie moja nauka Lenormand znajduje się na poziomie 1 z 10, czyli wiem że istnieją i wiem jakie karty w nich występują. Myślę, że z biegiem czasu i w momencie kiedy porządnie do nich przysiąde, zacznę pojmować coraz więcej, ale na chwilę obecną zanurzam się i delektuje współpracą z tarotem. Lenormand podobnie jak Kipper generalnie rozkłada się w Wielką Tablicę, ale również z powodzeniem można stosować mniejsze, pojedyncze rozkłady.

Wymienione powyżej rodzaje kart, to zapewne tylko namiastka tego, co obecnie mamy dostępne w sprzedaży. Dla mnie najważniejsze jest dobrze czuć się w danym systemie dywinacyjnym i po prostu z przyjemnością w nim pracować bez względu na to, czy nazywa się A czy B i czy ma 30 czy 130 kart. 

Zachęcam do testowania i poznawania różnych metod – może któraś z nich przypadkie Wam tak do gustu że już nie będziecie wyobrażali sobie innego narzędzia wróżebnego niż ta.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

eight − 5 =